Czyli o tym, jak moja wewnętrzna boginii hamowała wymioty, czytając to prawie-porno.
Podobno im bardziej kontrowersyjne, tym lepsze. Chyba w myśl tej zasady powstała książka przeznaczona dla niewyżytych seksualnie kobiet. Każdy mól książkowy w końcu po nią sięgnie.
50 Twarzy Greya, 670 stron nieznośnych myśli głównej bohaterki, sprzedane lepiej niż saga o Harrym Potterze, to książka, do której nigdy, przenigdy nie wrócę. Chociażby mnie skazali za to na tortury.
50 Twarzy Greya, 670 stron nieznośnych myśli głównej bohaterki, sprzedane lepiej niż saga o Harrym Potterze, to książka, do której nigdy, przenigdy nie wrócę. Chociażby mnie skazali za to na tortury.
Oto bohaterka, która weszła w chory układ z młodym, seksownym biznesmenem, panem Greyem, który staje na pierwszym miejscu mojej listy najbardziej psychicznych bohaterów książkowych. Dziewczyna nałogowo przygryza wargę, rumieni się, przewraca oczami i rozmawia sama z sobą, przez co zastanawiam się, co w niej jest najbardziej nienormalne. O Święty Barnabo, tak często pojawiający się na stronicach Greya, dopomóż mi, bo brak mi słów.
Kiedy wiele miesięcy temu po to sięgnęłam, spodziewałam się pikantnych przygód seksualnych, kwiecistych opisów i rumieńców na twarzy podczas czytania. Tymczasem otrzymałam żałośnie pustą, bez żadnej głębi, książkę, w której wszystkie emocje sprowadzają się do dwóch tych samych : wątpliwości i pożądania panny Steele.
Kiedy wiele miesięcy temu po to sięgnęłam, spodziewałam się pikantnych przygód seksualnych, kwiecistych opisów i rumieńców na twarzy podczas czytania. Tymczasem otrzymałam żałośnie pustą, bez żadnej głębi, książkę, w której wszystkie emocje sprowadzają się do dwóch tych samych : wątpliwości i pożądania panny Steele.
Pierwszy raz spotykam się z tak głupią, irytującą i dziecinną główną bohaterką, która - będąc dziewicą! - zgadza się na bycie uległą faceta poznanego kilka dni temu. Ok. Stop. Tu się zatrzymajmy.
Która normalna dziewczyna myśli o tym, by przeżyć swój pierwszy raz z sadystyczno-masochistyczną ofiarą pedofilii? Bo to na pewno nie było moje marzenie. Sypialnia wysłana różami i świecami, jakaś komedia romantyczna a do tego chłopak marzeń- okej, to rozumiem. Ale logiki Any, podniecającej się tym, że idzie bez majtek na kolację z rodzicami Christiana, nigdy nie będę w stanie ogarnąć.
"Teraz wiem o co tyle szumu. Dwa orgazmy... Rozpadanie się na kawałki, jak program wirowania w pralce, rety."Czerwony Pokój Bólu, znany także jako Pokój Zabaw. To takie ironiczne, że kojarzy mi się z różowym gabinetem dentystycznym do którego chodziłam jako dziecko. Pierwszy raz wchodzimy z zaciekawieniem, bo nie wiemy co nas czeka. Napięcie rośnie, jesteśmy podekscytowani, w drzwiach zauważamy świetny kolorek ścian, wesoło wchodzimy dalej... I nagle cofamy się, widząc "asortyment". Dokładnie tak samo.
50 Twarzy Greya ma chyba tylko jeden cel- wygórowanie oczekiwań kobiet co do ich partnerów seksualnych. Naiwna część płci pięknej wybiera się teraz do sex shopu po skóry, kajdanki i pejcze, żeby ubrać jak najbardziej dziwkarsko i zaskoczyć swojego chłopaka, mówiąc, że dziś chce się "ostro pieprzyć". Nie wyobrażam sobie, że moje życie miałoby tak wyglądać.
Moja wewnętrzna boginii jest zbyt zdegustowana tą historią i traci wszelką ochotę na seks, jaką kiedykolwiek miała. Tak prostackie, tak banalnie agresywne. Jedna z książek, które przeczytałam po to, żeby inni nie musieli tego robić. A co najśmieszniejsze, film jest jeszcze gorszy. Nie sądziłam, że można zrobić większe dno niż ta powieść. Thank you, guys!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz