... myśli się o cyckach.
Zupełnie niekonwencjonalnie przedstawiona historia Marka Watneya, astronauty, którego wspaniali przyjaciele z ekipy wystrzeliwującej się w kosmos zostawili na zapomnianej przez Boga Czerwonej Planecie. Dobrzy jacyś.
Oczywiście Watney nie został na Marsie całkiem sam. Miał ze sobą swoje niestosowne poczucie humoru, które towarzyszyło mu każdego sola*. Niesamowity człowiek, a do tego niewyżyty. Bo przecież jedyną rzeczą o jaką prosiłby dżina w butelce, byłoby pojawienie się Zielonej Królowej, która uczyłaby się od niego czegoś, co Ziemianie nazywają sztuką miłości. Emocjonalny, byście powiedzieli? Nie, to tylko mężczyzna uwięziony na planecie bez kobiet przez 18 miesięcy.
Straszliwa burza pisakowa sprawiła, że gość bez żony i dzieci staje się marsjańskim rolnikiem, próbującym wyhodować ziemniaki (Nic w tym dziwnego, tak? Pamiętacie, że jest na Marsie?), a także inżyniero-chemiko-fizykiem, który kilka razy narażał siebie oraz jedyne miejsce w którym miał powietrze, na samozagładę poprzez spalenie żywcem. Miło.
Krętą drogą stara się przeżyć szmat czasu na obcej planecie, bez wody, bez powietrza, bez żywności, bez radia przez które mógłby rozmawiać z NASA. Wszystko musi produkować sam, a jeśli myślicie że łatwo zrobić wodę, to się mylicie. Na całe szczęście ma kilka laptopów, seriale z lat 80. i mnóstwo muzyki disco. Ach, czegóż chcieć więcej? Raj na Marsie.
Szczególnie kiedy nienawidzi się disco.
W końcu, po dwóch miesiącach, geniusz z NASA wpadł na to, że Mark Watney jednak wygląda na całkiem żywego i prowadzi sobie sielskie życie na farmie w swoim własnym świecie. Akcja ratunkowa, Marsjanin okazuje się mądrzejszy od setki naukowców i takie tam.
A tak całkiem serio. Jeśli jeszcze nie zdążyliście się wybrać na film, to już teraz bierzcie sie za książkę. Jest serio niesamowita. Nie brakuje jej cudownych zwrotów akcji, na brak humoru nie można narzekać, a lekkość pisania autora po prostu zapiera dech w piersiach.
*sol - doba marsjańska licząca 24 h 39 min, 244s


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz